Najlepszy prezent, jaki możemy dać naszym dzieciom

Czekając na narodziny mojej córki w najbliższych dniach patrzę na podróż, która się częściowo kończy, a w większości dopiero zaczyna. 9 miesięcy nie wydaje się być długim okresem czasu dopóki nie jesteś w ciąży: nagle zaczynasz mieć dylematy, które wcześniej były niemalże wirtualne.

Dużo czasu spędziłam myśląc nad tym, jak to będzie być mamą i jak mogę się do tego przygotować. Po przeczytaniu kilku książek o wychowaniu dzieci poczułam się tylko bardziej zagubiona i dosyć szybko zdałam sobie sprawę z tego, że nie ma szans, żebym była gotowa na zadanie, jakim jest wychowanie dziecka. Nikt nie jest. Jednocześnie marzyłam o tym, żeby spróbować wychować córkę na kobietę, która będzie pozbawiona ograniczeń dotyczących tego, jaka powinna być i jak powinna się zachowywać – i wolna od tego, co ‘wypada’ i ‘co powiedzą inni’.

Pomyślałam, że jest coś, co mogę zrobić – tak naprawdę może będzie to najcenniejszy prezent, jaki będę jej mogła dać: zadbanie o swoje własne szczęście. Chciałabym, żeby widziała mnie jako osobę, której miłość jest bezwarunkowa, ale tak samo ważne jest to, że ta osoba kocha siebie samą i daje przykład tego, jak prawdziwie dbać o siebie i stawiać swoje szczęście na górze listy priorytetów we wszystkich relacjach: jako kobieta, mama, partnerka i przyjaciółka. Chciałabym żeby widziała, jak fajnie można się czuć ze zdrowym poczuciem własnej wartości i jak inni w naszym życiu są najczęściej lustrzanym odbiciem naszych własnych odczuć na nasz temat. Wydaje mi się, że nadszedł najwyższy czas, abyśmy na własne życzenie przestały zachowywać się jak umartwione Matki Polki – nikt tego od nas nie wymaga poza nami samymi.  

Szczęśliwi rodzice

Ile z Was może szczerze powiedzieć, że ma szczęśliwych rodziców, szczególnie mamy? Wydaje się to być nieuchwytnym zadaniem i z wielu powodów słowa, których używamy określając nasze kochające matki są bliższe temu, że są one oddane, dbają o nas, ciężko pracują i dążą do perfekcji – zapomniały jednak, jak to jest się bawić. Są też zmęczone, czują się winne, często biegając od rana do nocy. Szczęśliwe? Od święta. Wydaje się, że bycie szczęśliwą jest niejako samolubne, kiedy cały świat wymaga naszej uwagi. Czy jest tak naprawdę? Czy może jest to wybór, który same podejmują, aby nie iść pod prąd i nie czuć się winną wybierając własny komfort i zadowolenie, kiedy można zrobić coś dla innych?

To, że prawie każdy się tak zachowuje nie znaczy, że jest to dobre czy normalne. To jedna z zasad, którą się od dawna kieruję. Kiedy słyszę coś w stylu tak to już w życiu jest, sama zobaczysz często czuję wyzwanie. W pozytywny sposób! W końcu tylko niewielki procent ludzi ma takie życie, którym można się inspirować – nie oczekuję też, że normy społeczne będą to odzwierciedlały. Zamiast tego szukam chociaż jednej osoby, której udało się zrobić coś inaczej i to ona staje się moim punktem odniesienia. Wszystko w życiu działa w ten sposób i naszym zadaniem jest znaleźć sposób na podważenie statusu quo. aby żyć w zgodzie ze sobą i nie dać się ponieść tłumowi – albo też zaakceptować to, że nie chcemy szukać alternatyw i nie narzekać, że nasze życie nie jest takie, o jakim marzymy.

Moja mama jest świetnym przykładem kobiety, która przeszła transformację i od kilku coraz częściej stawia siebie na pierwszym miejscu – jest to dla mnie niesamowicie inspirujące.

Czyny mówią głośniej niż słowa

Wiem, że ‘dzieci nie słuchają tego, co mówisz, a patrzą na to, jak żyjesz’ to nie pusty frazes. Są mądrzejsze i bystrzejsze niż nam się wydaje, a ich inteligencja emocjonalna jest dobrze rozwinięta niemalże od momentu narodzin. Jedna z książek o rodzicielstwie, która naprawdę dała mi do myślenia to Twoje kompetentne dziecko. Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej? napisana przez świetnego duńskiego terapeutę Jespera Juula. Nie będę jej tu opisywać, niemniej uwypukliła to, co od dawna wydawało mi się prawdziwe: nie powinniśmy oczekiwać, że dzieci będą nas słuchać, ale raczej inspirować je naszym zachowaniem. Jeśli możesz przeczytać jedną książkę, zachęcam Cię właśnie do tej. 

W ostatnich miesiącach byłam coraz bardziej świadoma tego, że niedługo odpowiedzialność za moje zachowania nie będzie dotyczyła tylko mnie i w momentach wątpliwości, jak powinnam się zachować, pytałam siebie – jak chciałabym, żeby Laura zachowała się w podobnej sytuacji? Jaki przykład chciałabym jej dać? 

Prawdziwa moc

Umiejętność bycia szczęśliwą i żyjącą w zgodzie ze sobą – co jest niezwykle szerokim zagadnieniem – jest najważniejszą rzeczą, jakiej chciałabym ją nauczyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że nadal jestem nieświadoma ogromu wyzwań, które wiążą się z wychowaniem dziecka, od bezsennych nocy po poczucie odpowiedzialności, które już nigdy mnie nie opuści. Jednocześnie widzę to jako przywilej: możliwość wymarzenia sobie tego, jak inaczej można żyć. Jak moja córka mogłaby nauczyć się cenić i priorytetyzować samą siebie w zdrowy sposób; ile mogłaby zyskać, znając i kochając siebie samą; jak mogłaby uwolnić się od wszechobecnej chęci zadowalania innych, z którą sama nadal często walczę. 

Rzeczy, które robię automatycznie z powodu wychowania i oczekiwań społecznych – tak jak ogromna większość kobiet – mogłyby stanowić znacznie mniejsze wyzwanie dla niej już od początku jej życia.

Chciałabym, żeby znała swoją wartość (w żaden sposób nie mam tu na myśli rozdmuchanego ego) i nie pozwoliła nikomu – przyjaciołom, chłopakowi czy współpracownikowi – podważyć jej potencjału, umniejszać jej możliwości czy nadmiernie wpływać na to, co o sobie myśli. Chciałabym, żeby szukała odpowiedzi wewnątrz siebie, zamiast rozglądać się za potwierdzeniem jej wartości w oczach innych. Dla mnie to właśnie jest definicja prawdziwej siły.

Mam nadzieję, że to marzenie się spełni i dla niej i dla mnie. Głęboko wierzę, że zyskają na tym nie tylko kobiety jako matki, ale ich rodziny będą lepiej funkcjonowały. Każda z nas jest w pełni odpowiedzialna za kierunek, jaki obiera jej życie i być może warto sobie przypomnieć, że stawianie siebie na pierwszym miejscu jest naszym obowiązkiem – wtedy posiadanie szczęśliwych rodziców nie byłoby tak rzadkim zjawiskiem!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *