Sukces to znacznie więcej niż pieniądze i kariera

Mój kobiecy zespół w Londynie przed wyjściem na wieczorną imprezę

Będąc jeszcze studentką byłam naprawdę szcześliwa posiadając niewiele, ale widziałam też ocean możliwości. Przeprowadzka z małego miasta do Warszawy, podróże, kupno mieszkania, nowe, ekscytujące życie. Do tego strach przed tym, ze coś nas ominie. Tego na pewno nie chciałam!

Ciągle słyszymy, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli odpowiednio ciężko pracujemy. To nie jest prawda! Nie ma rzeczy niemozliwych, jesli pracujemy strategicznie i mądrze.

Ja tez wierzylam, że pomiędzy mną a prawdziwym szcześciem i spełnieniem jest tylko odpowiednia dawka cieżkiej pracy i trochę szczęścia. Dostałam świetną pierwszą pracę po studiach i szybko przeliczyłam się z możliwościami finansowymi biorąc największy kredyt, na jaki bank pozwolił, i kupując mieszkanie. Nie minęło kilka miesięcy, a już byłam w finansowych tarapatach.

4 lata później znalazlam sie w mojej trzeciej pracy, przeprowadzając za granicę i zostawiając wszystko za sobą, modląc się, żeby jednak się udało – chciałam udowodnić przede wszystkim sobie, ze mogę. Teraz myślę, że w kluczowych momentach znajdujemy w sobie ogromne pokłady determinacji i uporu. Poddanie się nie jest opcją.

Moja nowa praca była początkowo spełnieniem marzeń – dobre wynagrodzenie, ciągłe podróże. Miałam 27 lat i wiedziałam, że jeśli nadal będę tak ciężko pracować to spłacę mieszkanie za kilka lat (zamiast za 30), zdobędę międzynadorowe doświadczenie i może wtedy pomyślę o tym, żeby trochę zwolnić.

Niestety musiałam zapłacić za to wysoką cenę. Myśląc, że można mieć wszystko bez poswięcania innych ważnych rzeczy jest iluzją – i pułapką, w którą wiele z nas wpada.

Po roku pracy ponad sily zauważyłlam, ze coś jest nie tak – ciągle czułam się zmęczona, podirytowana, przytłoczona. Nie wygladalam najlepiej pomimo jedzenia samych superfoods i regularnych ćwiczeń. Straciłam na wadze, włosy zaczęły wypadać, zaczęłam być bardzo nerwowa i pojawiły się spięcia w plecach, których żadne masaże nie mogły rozluźnić. Z perspektywy czasu wiem, że miałam symptomy wypalenia.

Zaczęłam mysleć, że być może tak musi być. W końcu często slyszymy o cenie, jaką płacimy za zawodowy sukces. Z tego powodu zignorowalam znaki ostrzegawcze i zimny prysznic przyszedł kilka miesięcy później podczas badań lekarskich.

Okazało się, że mam albo niezlośliwego guza przysadki mózgowej (o czym na szczęście nie powiedziano mi od razu, zlecając więcej badań). Po kilku kolejnych tygodniach była diagnoza: nie miałam guza, ale moja gospodarka hormonalna była tak zaburzona, że przestała współpracować z ciałem, wpędzając je w stan ‚uśpienia’ – i powodując tymczasową bezpłodność.

Ta wiadomość postawiła mnie do pionu w jeden dzień. Byłam szczęśliwa, że to nie guz, ale naprawdę zaniepokojona: która kobieta nie chce mieć możliwości posiadania dzieci, szczególnie, jak ma 28 lat? Zaczęlam o tym dużo czytać i rozmawiać z lekarzami. Stało się jasne, że byłam jedynie jedną z wielu kobiet z pokolenia ‚chcę osiągnać wszystko’. Większość z nich dowiaduje się znacznie później jak stara się zajść w ciążę, więc ja miałam szczęście, że okazało się przypadkiem i tak wczesnie. Zaburzanie płodności to tylko jedna z możliwych reakcji, kolejne to depresja, wypalenie, czy choroby psychiczne.

Do tego momentu nic nie bylo poza moim zasięgiem – dni rozplanowane od świtu do nocy, zajęcia dodatkowe, sport, znajomi. Jak byłam zmeczona, piłam kawę, brałam prysznic albo drzemkę. Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zmienić styl życia.

Wydawało mi się, że pracując dlużej i ciężej osiagnę więcej. Teraz widzę, że trzeba pracować po prostu mądrzej, i dojdziemy do tego samego punktu.

Od mojej diagnozy minał niecaly rok i jestem zupelnie zdrowa, ale musiałam zrewolucjonizować swoje życie. Widzę, że doprowadziłam się do stanu wyczerpania – i że nie jestem jedyna. Wiele z moich klientek ma podobne dylematy i problemy. Zaczęłam kwestionować sukces w konwencjonalnym znaczeniu tego slowa – jako połączenie kariery i pieniedzy – widząc, że on po prostu nie działa. Szukając inspiracji zauważyłam, że niewiele osób otwarcie przyznaje się do slabości. Dopiero jak ja zaczęłam mówić o swoich, pojawiło się wiele podobnych historii, czesto trudniejszych od mojej.

Udowodniono naukowo, że priorytetyzując nasze dobre samopoczucie podejmujemy lepsze decyzje, jestesmy bardziej kreatywne i wydajne.

Podczas tego roku przeredagowalam zycie – i udowodniłam sobie, że można! Że stawiając siebie na pierwszym miejscu kariera ani nasze relacje i związki nie muszą ucierpieć. Tak naprawdę jest na odwrót. Wiedza, jak odpowiednio zarządzać swoją energią, czasem i projektami daje ogromną przewagę i sprawia, że jesteśmy bardziej produktywne i spełnione. Odzyskujemy też kontrolę nad tym, co utraciłyśmy, albo czego nigdy do końca nie mialyśmy – nad sobą. Najwazniejsze to to, że zaczęłam mieć dużo więcej radości ciesząc się każdym krokiem zamiast czekać na wymarzony sukces gdzieś daleko na horyzoncie.

Bellicosa znaczy waleczna po łacinie i myślę, że wiele z nas świetnie opisuje. Na tym blogu chcę się z Wami podzielic pomyslami na to, jak spelnić swoje marzenia bez poświęcania siebie.

Moją pasją jest wspieranie kobiet – i pokazywanie, że można osiągnać więcej w każdej sferze życia w zgodzie z własnymi przekonaniami, marzeniami – bez poświęcania siebie i zdrowia.

Widzac wszedzie tak wiele z Was pracujących ponad siły, często nie mając czasu na zastanowienie, czy tego naprawdę chcecie, widzę odbicie siebie jeszcze rok temu. Zawsze w biegu, mowiąc ’tak’ każdej możliwości, stawiając siebie na koćcu listy priorytetów. Ciągle chciałam być lepszą wersją siebie. Moja siostra Róża zadzwoniła do mnie pewnego dnia, zla – widząc, jak pracowalam – i powiedziala: przecież nie jesteś robotem, dlaczego zaczynasz zachowywać się jakbyś nim była?

Moja drużyna wsparcia w domu – mama i siostra

Z ręka na sercu mogę Wam powiedzieć, że udało się to dzięki:

  • Ustawieniu prioryteóow i przejęciu kontroli nad moim czasem. W momencie, w którym zrozumiałam, co chciałabym osiągnać i dlaczego, odpowiednio zarządziłam czasem. Zdobylam pewność, że jestem wartościowa w tym co robię, i że nie potrzebuję tego ciągle udowadniać. Przestałam mysleć o tym, jak ciągle zadowalać innych.
  • Uwolnieniu sie od perfekcjonizmu i chęci bycia lubianą przez cały świat. Zaczęłam mówić nie rzeczom, które mnie rozpraszały a nie wnosiły większej wartości. Przestałam się bać, że nie sprostam wyzwaniom lub że nie powinnam negocjować. Zauważyłam, że paradoksalnie inni zaczęli się bardziej liczyć z moim zdaniem i je szanować.
  • Zaczęłam doceniać uroki bycia kobietą i przestałam ścigać się z całym światem. Widzę, że nie ma nic cenniejszego niż zdrowie, a jak go zabraknie, oddalibyśmy wszystko, żeby je odzyskać. U kobiet stres i wyczerpanie mogą doprowadzić do jeszcze większych szkód niż u mężczyzn. Plus? Na początek wolniejsze starzenie się, jako że stres i wyczerpanie są jednymi z jego wiekszych przyczyn!

Teraz prowadzę życie, o którym marzyłam i sama siebie pytam, czemu zajęło mi to tak długo, skoro jest to tak proste? Nadal nie mam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania, ale wiele z nich juz doglębnie przeanalizowalam – i mam nadzieję, że część z tematów tu poruszanych będzie dla Was inspiracją.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *