Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?

Surfowanie po raz pierwszy – dawno się tak nie bałam, ale po kilku próbach było super.

Michel de Montaigne powiedział kiedyś:

Moje życie pełne było strasznych nieszczęść, z których większość się nie zdarzyła.

Mniej poetycko ale we własnych słowach – ja sama zauważyłam, ze 9 na 10 scenariuszy, którymi zaprzątam sobie glowę nigdy się nie zdarza.

W międzyczasie muszę sobie radzić z wyzwaniami, które nawet nie przeszły mi przez myśl. Czemu tworzymy równoczesną rzeczywistość w naszych własntch głowach, prowadząc niemalże konkurencyjne życie, zamiast być tu i teraz i korzystać z możliwości, które spotykamy każdego dnia?

Jak często martwisz się tak naprawdę o wszystko? Jak często nie masz zmartwień?

Być może masz podobne doświadczenie – wiele z nas spędza godziny tygodniowo, jeśli nie codziennie, myśląc o naszym życiu: co może się wydarzyć, co mamy nadzieję, że się stanie, analizując możliwe scenariusze i wyobrażając sobie, co wtedy zrobimy? Dla wielu z moich prawdziwych bądź wyimaginowanych problemów zdarzało mi się tworzyć listy za i przeciw, a nawet rozpisywać drzewa decyzyjne! Im więcej informacji miałam, tym bardziej byłam zablokowana i zagubiona, a bałągan w głowie coraz większy – co prowadzi do lęku przed podjęciem decyzji. Zrozumiałam, że jeśli w końcu nie zmienię podejścia to będę nadal marnować czas. Nasza naturalna chęc analizowania wszystkiego na prawo i na lewo nie działa – trzeba do każdego problemu, jak już jest, podejść strategicznie.

Warto mieć pewnego rodzaju plan czy wytyczne dotyczące tego, co chcemy zrobić czy co chciałybyśmy, żeby się zdarzyło. Niemniej niekończące się rozmyślanie nad tym, co najgorszego się może zdarzyć prowadzi do paraliżu decyzyjnego i braku podejmowania decyzji. Zdarza Ci się myśleć, jak nie wiesz co zrobic: czemu ktoś / los nie rozwiąże tego za mnie?

John Lennon powiedział kiedyś, że życie jest czymś, co przydaża nam się, gdy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy. Gdy to zaakceptujemy, możemy się wreszcie trochę zrelaksować i zmierzyć z różnymi trudnymi decyzjami. Możemy też pokierować swoje sprawy w wybranym przez siebie kierunku – w końcu na wiele z nich mamy wpływ. Jak masz podjąć decyzję z którą zupełnie nie wiesz co zrobić, zapytaj sama siebie:

Co bym zrobiła, gdyby nie strach? Co najgorszego może się zdarzyć?

Bardzo, ale to bardzo pomocne jest napisanie odpowiedzi na te pytania – a nie tylko odpowiedzenie na nie w głowie. To naprawdę prosta a efektywna strategia i zauważysz dwie rzeczy:

  1. Twoje priorytety staną się jasne: jak już wiesz, czego chcesz, jaki jest Twój wymarzony scenariusz może dalej marzyć, albo stanąć z lękiem twarzą w twarz i zacząć od małych kroków w tym kierunku.
  2. Zdobędziesz poczucie wolności i niezależności. Jasno zdefiniuj, co jest najgorszym możliwym scenariuszem. Nasze największe lęki to często te, których nie umiemy nazwać. Być może najgorszą opcją jest Twoja obecna sytuacja, która i tak pewnie nie jest zła. Przyznając to zaczynamy być bardziej kreatywne i otwarte na nowe rozwiązania. Jeśli nie spojrzymy na to, czego się obawiamy spokojnie, nasz mózg przejmie kontrolę i zacznie wyolbrzymiać konsekwencje jakiejkolwiek decyzji.

Najlepsze decyzje mojego życia, patrząc z perspektywy, to były te, które własnie wyciągnęły mnie ze strefy komfortu. Teraz np. sama rzucam sobie wyzwania dosyć często i zgłaszam się do prijektów w pracy, jak jest coś ciekawego, ale mam wątpliwości, czy dam radę. Stwierdziłam, że jakoś na pewno dam jak już dostanę zadanie. Nauczyłam się tego od kolegów jak często podziwiałam ich odwagę. Teraz widzę, ze to po prostu działanie pewności siebie, że dadzą sobie radę, a jak nie to chociaż spróbowali. Zresztą jak oni nie dadzą rady, to w sumie kto inny? Teraz też tak do tego podchodzę.

Zaakceptowałam pracę za granicą wiedząc o niej bardzo niewiele i zostawiając w kraju mężczyznę, z którym spotykałam się od kilku miesięcy (i już się zakochiwałam), żeby sprawdzić siebie w nowej sytuacji i zarobić na mieszkanie. Bardziej konserwatywni z moich przyjaciół myśleli, że to być może błąd – priorytetyzować karierę nad miłość. Mi się za to wydawało, że nierozsądnym byłoby powiedzieć ’nie’ takiej możliwości dla kogoś, kto wydawał się cudowny, ale z kim spotykałam się dwa miesiące. Same wiecie, że pierwsze miesiące związku nie zawsze są najlepszym wyznacznikiem tego, jak się później związek rozwinie.

Poza tym pomyślałam, że warto mieć u boku mężczyznę, który będzie wspierał moje marzenia. W rezultacie jesteśmy razem od ponad dwóch lat i wszystko się dobrze ułożyło, pensja mi się znacząco powiększyła, a doświadczenie już ze mną zostanie.

To są zatem nie tylko decyzje zawodowe. Nie zamierzam dawać tu żadnych rad związkowych, ale jeśli też czujesz się od dawna nieszczęśliwa lub ciągle myślisz, czy to jeszcze ma sens, warto się zastanowić, czy to miłość, czy po prostu żal ze względu na zakończenie czegoś, w co zainwestowałaś dużo czasu i emocji.

Wszystkie najlepsze negocjacje, które przeprowadziłam, były rezultatem pozbycia się paraliżującego strachu i zapytania, jak bym się zachowała, gdyby nie strach.

To już 50% Twojego sukcesu. Nawet jeśli zdecydujesz się na małe kroki to już postęp we właściwym kierunku. Patrzę na swoje życie jak na podróż lotniczą i dla porównania wyobrażam sobie samolot wyruszający z Nowego Jorku do Londynu. Jeśli chociaż trochę zmieni kurs na początku to zamiast do Londynu dotrze np. do Madrytu. Tak samo jest w życiu – tak działa efekt motyla.

Pytając siebie: co najgorszego może mnie w tej sytuacji spotkać? zobaczysz, że to pewnie połączenie lęku przed negatywną odpowiedzią, bycia wyśmianą, zestresowaną czy ośmieszoną. Wszystkie są bardzo silne – ale to nadal tylko uczucia. Nie będą miały znaczenia jak już dojdziesz tak, gdzie chcesz dojść.

Za to nagroda to danie sobie szansy na zmiany na lepsze, jedynie za moment odwagi. To działa we wszystkich aspektach życia, jak ja i surfing. Mój chłopak bardzo chciał jechać na Bali na surfing, ja chciałam spokojne wakacje, ale odważyłam się i było to fantastyczne doświadczenie!

Zasada 10 minut- 10 miesięcy – 10 lat

Kilka lat temu czytałam i byłam pod dużym wrażeniem książki Suzy Welch: 10 minut, 10 miesięcy, 10 lat. Przedstawia strategiczne podejście do radzenia sobie z wyzwaniami gdzie zupełnie nie wiesz, jaką podjąć decyzję, bo każda wydaje się zła. Pytając siebie: no dobrze, jak to wpłynie na moje życie za 10 minut, 10 miesięcy i 10 lat dajesz sobie szanse na nabranie dystansu…i zastanowienie się bez nadmiernych emocji.

Większość z naszych decyzji sprawi, że będziemy się czuć lekko niekomfortowo za 10 minut, ale tylko kilka z nich nadal będzie miało na nas jakikolwiek wpływ za 10 miesięcy (lub lat). Przykład, który Suzy używa w książce i dobrze to ilustruje to dylemat wielu pracujących mam. Jej dziecko bierze udział w bardzo ważnych indywidualnych zawodach sportowych. I oczekuje, że ona będzie mu kibicować. Jednocześnie w pracy ma się odbyć ważne spotkanie, na którym absolutnie powinna być. Według tej metody Suzy wybrała oczywiście rodzinę – spotkanie da się przełożyć albo ktoś ją może zastąpić, a jej dziecko by długo pamiętało, że w tak ważnym momencie jej przy nim nie było.

Dlaczego kobietom tak ciężko jest wyjść ze strefy komfortu?

Nasz instynkt przetrwania i tysiące lat zajmowania się głównie domowym ogniskiem silnie ukształtowały nasze DNA, aby nasze mózgi nie podejmowały niepotrzebnego ryzyka. Jedynie bycie proaktywną pomoże nam to zmienić. Naturalnie wybieramy stabilizację i komfort zamiast narażać się na niepokojące uczucie niepewności. Tworzymy sobie scenariusze idealnego życia, ale będąc ’sparaliżowane’ konsekwencjami zostawiamy je w sferze marzeń.

Obawiamy się także bycia zbyt wymagającymi, autorytarnymi czy idącymi pod prąd. Właśnie o tym myśli większość z nas jak zastanawia się nad tym, czy warto negocjować.

Jak masz ochotę to sama sprawdzić, spróbuj z jedną małą rzeczą co kilka dni, coś, co pomoże Ci wyjść z Twojej strefy komfortu. To może być bardziej asertywne zachowanie w domu czy w pracy i powiedzienie ’nie’ na dodatkowe zadanie, na które nie masz czasu. Być może powinnaś powiedzieć ’tak’ ciekawym wyzwaniom i zobaczyć, że dasz radę. Po miesiącu (naukowcy potwierdzają, że wystarczy 21 dni) podobnego zachowania wejdzie Ci to w krew i stanie się bardzo naturalne. Potem nie uwierzysz, jakie rzeczy wcześniej były dla Ciebie wyzwaniem!

Źródła:

Suzy Welsh: 10 Minut-10 Miesięcy -10 Lat 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *